Teksty umieszczane na tym blogu, są mojego autorstwa. Kopiowanie i wykorzystywanie ich w innych miejscach, tylko za zgodą autorki

wtorek, 17 maja 2016

Mikołaj Golachowski „Czochrałem antarktycznego słonia"





Autor: Mikołaj Golachowski
Tytuł: Czochrałem antarktycznego słonia
Wydawnictwo: Marginesy
Seria: EKO
Rok wydania: 2016




W życiu nie spodziewałabym się, że książka o tematyce przyrodniczej dostarczy mi tyle radości. Już sam tytuł „Czochrałem antarktycznego słonia" wywołuje szeroki uśmiech na twarzy, naprawdę świetnie się bawiłam, jak na najlepszej komedii, co rusz wybuchałam śmiechem, a to dzięki lekkiemu i dowcipnemu stylowi autora.

No właśnie, autor, kim on jest? Przede wszystkim pasjonatem i ogromnym lubieśnikiem wszystkich zwierzołków, polarnikiem, przewodnikiem wycieczek po biegunie północnym i świetnym pisarzem! Każda strona tej książki kipi od emocji - tych pozytywnych oraz tych mniej przyjemnych. Jest o wszystkim, nie tylko o czochraniu antarktycznych słoni, ale również o pływaniu zodiakami pełnymi turystów i „sadzeniu" palmy na stacji naukowej. Golachowski zabiera nas w pasjonującą podróż do krainy wiecznego lodu.

W tej wyprawie spotykamy uchatki, adelki, walenie, orki, pochwodzioby, miśki polarne, petrele, wydrzyki, albatrosy, renifery, morsy, maskonury, poznajemy ich obyczaje, ale najpierw, by się nie pogubić, autor wyjaśnia czytelnikowi czym jest Anarktyda i czym Antarktyka. Golachowski opowiada anegdotki ze swojego życia na Antarktyce, wspomina jak nieświadomie przespał się z uchatką, ale incydent został między panami i po nim nie mieli już okazji się spotkać, wspomina jak już się żegnał z życiem, gdy został pogoniony przez słonia morskiego, zachwyca się pięknymi widokami latających ryb. Jedną udało mu się zasuszyć i miałby taką trupiastą pamiątkę, ale po kilku latach suszek spodobał się kotu autora i został zwyczajnie pożarty.

W opowieści o zwierzołkach i swoich przygodach Golachowski wplata również fakty historyczne związane z biegunem północnym. Opowiada więc o ważniejszych wyprawach, odkrywaniu Antarktyki, powstawaniu pierwszych stacji naukowych, wspomina ważniejszych podróżników i naukowców. Są również akapity poświęcone plemieniom Indian patagońskich oraz Inuitom.

Autor pozwala nam również zajrzeć na naukową stację - Arctowskiego, gdzie spędził swój pierwszy rok  pracy badawczej. Poznajemy zatem kulisy życia na takim punkcie i wcale nie ma tu opisów prowadzonych badań (no dobra, są, ale jest ich niewiele), za to o życiu towarzyskim dowiecie się z tych rozdziałów mnóstwo.  I można mu pozazdrościć, bo kto z nas miał okazje spędzić Sylwestra w kraterze wulkanu albo wykąpać się w arktycznym morzu, podziwiać widoki zachodzącego słońca przez kilka godzin? Na szczęście w książce są zdjęcia, które pozwalają choć trochę wyobrazić sobie jak wygląda życie takiego polarnika.

„Czochrałem antarktycznego słonia" to dowód na to, że o zwierzętach i przyrodzie można pisać porywająco i jest tylko jeden minus tej książki- mimo ponad pięciuset stron, jest zdecydowanie za krótka.
KLIKNIJ W ZDJĘCIE

4 komentarze:

  1. Na wejściu plus dziesięć punktów za tytuł, a oryginalne przygody i nietuzinkowy żywot autora zawsze dopełniają reszty chętek na lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tytuł jest rewelacyjny :) w wywiadach autor mówił na czym polega czochranie antarktycznego słonia. Dla mnie ta książka to absolutny hit 2016 roku!

      Usuń
  2. Bardzo mi miło i wszystkich serdecznie pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do zobaczenia we Wrocławiu :)

      Usuń

To miejsce na wyrażenie Twojej opinii. Ja się podpisałam pod swoim tekstem, więc Ty też nie bądź anonimowy. Anonimowe komentarze będą usuwane.