Teksty umieszczane na tym blogu, są mojego autorstwa. Kopiowanie i wykorzystywanie ich w innych miejscach, tylko za zgodą autorki

niedziela, 4 grudnia 2016

Czym dla ciebie jest wolontariat?

To pytanie bardzo często pojawia się w różnych rozmowach ze znajomymi, w wywiadach dla mediów, ale również ja sama pytałam siebie, co mi daje pomoc innym ludziom.

Dziś mogliśmy ugościć naszych podopiecznych i ich rodziny na pierwszych mikołajkach hospicyjnych. Nigdy wcześniej nie miałam bezpośredniego kontaktu z tymi dziećmi, niektóre z nich widziałam na zdjęciach, czytałam ich historie na naszej stronie. Wiem, że Hospicjum nie ma pieniędzy, a dzieci potrzebują rehabilitacji, leków i własnego sprzętu. Poza tym, nie mamy wystarczającej ilości samochodów, by dojeżdżać do małych pacjentów. To mi wystarczy, by się nakręcić i zorganizować akcję. Tak było z pierwszym kiermaszem „Czytam-Kupuję-Pomagam", z którego relację oraz zdjęcia, możecie sobie obejrzeć TUTAJ

Dzisiaj, gdy zobaczyłam te dzieci, zrozumiałam, dlaczego chcę pomagać.

Wiecie jak wygląda uśmiech ciężko chorego dziecka? Wiecie co się czuje, gdy taki uśmiech można wywołać? Ja wiem, ale nie potrafię tego opisać. To mi wystarczy.

Poza tym wyobraźcie sobie jak te dzieci cierpią. Przecież one maja po kilka lat, a muszą znosić ogromny ból. Nasi pacjenci to w większości maluchy, które nie rokują na przyszłość. Wiem, że pieniądze z akcji idą na rehabilitację, która pomaga uśmierzyć ten ból.

Zdaję sobie sprawę, że jest mnóstwo takich potrzebujących rodzin, ale ja znalazłam swoje miejsce tutaj.
Traktuję wolontariat jako swój chrześcijański obowiązek. Nie potrzebuję podziwu, poklepywania po ramieniu, ja to robię z miłości do bliźniego i nie wyobrażam sobie już swojego życia bez angażowania się w pomoc Hospicjum dla Dzieci Dolnego Śląska. Tak naprawdę to wolontariat jest dla mnie nauką i czerpię z niego pełnymi garściami. Wkładam w niego dużo energii, ale w zamian otrzymuję dużo więcej, choć tego nie oczekuję. 

Długo dojrzewałam do podjęcia decyzji podpisania wolontariackiego porozumienia, był to przemyślany krok. Zachęcam każdego, kto ma głowę pełną pomysłów i ręce sprawne do pomocy. Zaręczam, że każdy z Was znajdzie u nas swoje miejsce. A jeśli macie jakieś pytania-piszcie.


poniedziałek, 28 listopada 2016

"Pora na polar", czyli o powrotach i nowościach blogowych



Wczoraj zaczął się adwent. W kościele katolickim jest to radosny czas oczekiwania, ale nie tylko. Adwent to początek roku liturgicznego, pomyślałam sobie więc, że to chyba najlepszy moment, by znów się z Wami przywitać.

Wiem, nie było mnie długo i zaniedbałam nie tylko bloga, ale i Was wszystkich. Chciałabym przeprosić przede wszystkim Wydawnictwa, które mi zaufały i przesłały książki do recenzji, a ja tych egzemplarzy nie opisałam na blogu. Przepraszam, postaram się na bieżąco nadrabiać zaległości i obiecuję, że wszystko co do mnie od Was trafiło znajdzie swoje miejsce w „Kąciku z książkami".

Kochani, w moim życiu prywatnym dużo zmian, tak naprawdę czuję się tak, jakbym dostała od Pana Boga drugą szansę i nie mam zamiaru jej zmarnować. Przeżyłam wewnętrzną rewolucję, głębokie nawrócenie, co pewnie też odbije się echem w tym miejscu. Czytam, wciąż czytam, choć był czas po operacji, że nie miałam na nic siły i ochoty. Czytam wszystko, tylko teraz, w moim księgozbiorze, pojawiły się książki z literatury chrześcijańskiej, o których też będę tu wspominać.

Poza tym chcę, by ten blog zmienił się, tak jak i ja się zmieniłam. Będzie tu dużo radości z drobnych zdarzeń, więcej prywatności, więcej przemyśleń. Mam dwie nowe pasje, którymi będę się chciała z Wami dzielić:

1. wolontariat w Hospicjum dla Dzieci Dolnego Śląska (na bocznym pasku, jeśli klikniecie w ikonkę, zostaniecie odesłani na naszą stronę). Pisałam już o formach pomocy i o naszym Hospicjum. Będę pisała o naszych akcjach, zachęcała do pomocy, chętnie sama pomogę i odpowiem na wszystkie pytania.


2. Zumbaaaa! Mam nadzieję, że Was nie wykurzę z „ Kącika z książkami" ciągłym ględzeniem o tym, jak bardzo to kocham ;). Ale zumba to już część mnie, więc ciężko mi będzie na tym moim blogu o wszystkim nie wspominać o mych miłościach.



Kolejne posty będą pewnie bardziej prywatne, czytam teraz kilka książek, ale chcę najpierw napisać o jednej (na bocznym pasku po prawej stronie możecie podpatrzeć jaka lektura teraz mnie zajmuje).

Dziękuję wszystkim, którzy się dopytywali o bloga i mnie mobilizowali do powrotu. Wróciłam i już chyba tu zostanę.

niedziela, 24 lipca 2016

Jak możecie pomóc?



Moi Kochani, nie chwaliłam się Wam, bo i nie było takiej potrzeby, ale od pewnego czasu jestem wolontariuszką w Stowarzyszeniu Hospicjum dla Dzieci Dolnego Śląska. Zapewne samo słowo hospicjum przywodzi niesympatyczne skojarzenia z umieralnią, ze szpitalnymi korytarzami, przejmującą ciszą, cierpieniem. Otóż, by nasi podopieczni swoje ostatnie chwile mogli spędzać z rodziną, Hospicjum dla Dzieci Dolnego Śląska jest hospicjum domowym, to znaczy, że nasz personel jeździ do rodzin, zapewniając im całodobową opiekę.


Dzieciaki są bardzo chore, cierpią nie tylko na choroby nowotworowe, ale również metaboliczne, neurologiczne oraz genetyczne. Ich rodziców czeka bardzo trudne doświadczenie, gdyż z czasem będą się musieli pożegnać ze swoją pociechą na zawsze. Dlatego nasze hospicjum zapewnia opiekę holistyczną również dla rodzin małych pacjentów.

Prowadzimy też hospicjum perinatalne, które pomaga rodzicom dzieci terminalnie chorych jeszcze przed narodzeniem.
Moje skarby Najdroższe, mi się serce ściska, gdy czytam historie tych dzieci i całym sercem chce im pomóc. O naszych hospicyjnych pacjentach, o naszej działalności możecie sobie więcej przeczytać na stronie hospicjum.


Mam do was ogromną prośbę: POMÓŻCIE! Jest kilka sposobów, w jakie możecie wesprzeć nasze Stowarzyszenie:

1. Przez wpłatę darowizny na nasze konto:
64 2030 0045 1110 0000 0417 6840

i 43 2030 0045 3110 0000 0036 6580 (dla wpłat w EUR)
Tu możecie  skorzystać z odliczenia wartości darowizny od dochodu. Limit odliczenia wynosi:
- dla osób prawnych 10% dochodu
- dla osób fizycznych 6% dochodu
Super będzie, gdy wpłacicie coś na realizację naszych celów, ale, jak to powtarzają Szymon Hołownia i Janina Ochojska, najbardziej cenna w pomaganiu jest regularność, dlatego proponuję, jeżeli możecie, zrobić na swoim koncie zlecenie stałe na niewielką kwotę np. 10 zł. gwarantuję Wam, że tego nie odczujecie, a my owszem, bardzo będziemy wdzięczni i to umożliwi nam zakupienie potrzebnego sprzętu oraz opłacenie terapii dla dzieci.

2. Pomoc rzeczowa- oprócz materiałów i sprzętów, które są opisane na stronie, mam do Was osobistą prośbę- uwolnijcie swoje książki dla hospicjum. Przyznajcie się, ile książek zalega na Waszych regałach i nawet po nie nie sięgacie? Ja wiem, że odruch chomikowania i gromadzenia  jest charakterystyczny dla mola książkowego, sama tak miałam, ale pomyślcie, książka nieczytana, nawet najbardziej zadbana, cierpi, bo nikt do niej nie zagląda. Dajcie książkom drugie życie i przekażcie je do mnie na kiermasz, który będę organizować w październiku. I oczywiście zapraszam Was wszystkich, gwarantuję Wam, że będziecie się mogli obłowić za symbolicznego piątaka.

3. Możecie zostać wolontariuszami, pomagać nam przy kwestach i innych akcjach. Nie musicie mieszkać we Wrocławiu, nasze hospicjum działa na terenie całego Dolnego Śląska, a każde ręce na pewno się przydadzą. Piszcie na adres: wolontariat@hospicjum-dolnyslask.pl

4. Przekazujcie ten artykuł gdzie się da, udostępniajcie na swoich stronach na fb, na blogach, polubcie nasz fp: i pomóżcie nam rozpowszechnić działalność naszego stowarzyszenia. Wiadomo, że w narodzie siła i razem możemy więcej.

5. Jeżeli nie możecie nam pomóc materialnie, pomóżcie nam duchowo. Sama wiele razy przekonałam się o sile modlitwy, więc wiem, że to działa. Jeśli jesteście osobami wierzącymi (niekoniecznie katolikami, każda modlitwa się przyda), zmówcie różaniec, koronkę lub litanię w naszej intencji.

Wierzę, że nam pomożecie, dajcie jakiś znak, że jesteście z nami, piszcie na maila magdalena.wolowicz@gmail.com, na fb, razem możemy naprawdę pomóc.

środa, 20 lipca 2016

MSA - Petra Soukupová

W Polsce wyszły dwie książki Petry Soukupovej - „Zniknąć" (nakład się już kończy, więc radzę się pospieszyć, wejść na stronę wydawnictwa „Afera" i dokonać zakupu) oraz „Bercik i Niuniuch". W obu publikacjach bohaterami są dzieci, tak jak w zaprezentowanym przez autorkę na spotkaniu opowiadaniu „Pierniczki". 
 
fot. Rafał Komorowski* (ostatnie egzemplarze „Zniknąć")
Nie da się ukryć, że czeska pisarka ma niesamowity dar obserwacji i z łatwością wciela się w dziecięcego narratora. Prowadząca spotkanie Katarzyna Dudzic-Grabińska spytała skąd w prozie autorki wzięła się ta dziecięca optyka?
Nie wiem jak to się dzieje, dla mnie pisanie z perspektywy dziecka jest naturalne.
 
fot. Rafał Komorowski
A czym różni się czytelnik dorosły od czytelnika dziecięcego?
Dla dzieci pisze się inaczej, trzeba zwracać szczególną uwagę na składnię, dobór nieskomplikowanego słownictwa, brak wulgaryzmów, szczęśliwe zakończenie.

Na spotkaniu była również mowa o poczuciu przynależności do środkowoeuropejskiej wspólnoty: Piszę o relacjach rodzinnych, one są jakoś umiejscowione, ale nie przywiązuję do tego wagi, unikam takiego szufladkowania, tematy, które opisuję są uniwersalne.

I jeszcze obowiązkowa fota z autorką.


*Zdjęcia pochodzą z materiałów MSA




poniedziałek, 18 lipca 2016

MSA - Jacek Hugo-Bader


Tak, spodziewałam się tego, na spotkaniu z Jackiem Hugo-Baderem były takie tłumy, że wylądowałam na schodach, a ludzie wciąż dochodzili jeszcze w trakcie dyskusji.
 
fot. Rafał Komorowski*
Spotkało się dwóch Jacków i rozmawiało o nowej książce „Skucha", różnych metodach pomocnych w pracy reportera, ciekawych zabiegach literackich w reportażach, a i nawet śpiewy były w wykonaniu zaproszonego gościa.
 
fot. Rafał Komorowski
Nie wiem, czy kiedykolwiek byliście na spotkaniu z Jackiem Hugo-Baderem, ale ci, którym udało się posłuchać na wieczorach autorskich tego, co reporter ma do powiedzenia, zapewne zauważyli, że niepotrzebni mu są prowadzący, ponieważ znany dziennikarz sam sobie świetnie daje radę i jak już rozpędzi się z opowiadaniem anegdot i snuciem refleksji, to nikt nie jest w stanie go przegadać.
fot. Rafał Komorowski
Ale gada do rzeczy i ciekawie gada, choć liczne dygresje zmuszają publiczność do maksymalnego skupienia. A mówił dużo o swojej sklerozie i pracy z dyktafonem: Jeżeli bohater nie zgodziłby się na nagrywanie rozmowy, musiałbym z niego zrezygnować, mam słabą pamięć i po pół godziny nie pamiętałbym już nic z tej rozmowy. Na szczęście w całej jego karierze nie zdarzył się jeszcze taki przypadek.

Prowadzący spotkanie Jacek Antczak (też reporter) poprowadził dyskusję w stronę najnowszej książki Hugo-Badera, która opowiada o losach ludzi tworzących polską opozycję. Zauważył, że autor zastosował w książce ciekawy i bardzo odważny zabieg literacki - porównał swoich bohaterów z rasami psów, Hugo-Bader wytłumaczył, że musiał w jakiś sposób rozładować ogromne napięcie, które jest w tych historiach, stad też wśród rozdziałów jeden jest poświęcony tematowi psiej kupy: Ja chciałem się powygłupiać, zrobić coś zupełnie od czapy, ponieważ książka niesie ze sobą ciężki kaliber, są tam choroby, cierpienie, alkoholizm, przemoc, więc aby od tego odsapnąć nabrać dystansu napisałem sobie rozdział o psich kupach.
 
fot. Rafał Komorowski
Z publiczności padały pytania dotyczące bohaterów, ich oceny moralnej, o podejściu Hugo-Badera do swoich bohaterów: Reporter opisuje, nie ocenia - podkreślił gość.

Na koniec ustawiła się ogromna kolejka po autografy i dedykacje. Ja na szczęście już mam wpis od Pana Jacka, szkoda tylko, że nie miałam czasu, by poczekać aż oblegające go tłumy stopnieją, bym mogła sobie zrobić zdjęcie z autorem. No cóż, może innym razem.

* Zdjęcia pochodzą z materiałów MSA.