Teksty umieszczane na tym blogu, są mojego autorstwa. Kopiowanie i wykorzystywanie ich w innych miejscach, tylko za zgodą autorki

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Justyna Bednarek "Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek (czterech prawych i sześciu lewych)"



 
Autorka: Justyna Bednarek
Tytuł: Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek (czterech prawych i sześciu lewych)
Ilustracje: Daniel de Latour
Wydawnictwo: Poradnia K
Rok wydania: 2015




Problem ze znikaniem skarpetek jest stary jak świat. Wielu mędrców próbowało znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego skarpetki giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Mnie przekonał czeski naukowiec - profesor Kędziorek, który stworzył wiekopomne dzieło „Życie niedoparków". Tak, tak, mam na myśli jednego z bohaterów książki Pavla Šruta „Niedoparki" (poczytajcie sobie o książce TUTAJ i TUTAJ). Według profesora skarpetki giną zjadane przez sympatyczne stworki, które mieszkają w naszych domach. Justyna Bednarek ma jednak inne zdanie na temat niedoparkowatości. Autorka również, tak jak profesor, podpatrywała skarpetki i okazało się, że w Polsce sprawa ma się zupełnie inaczej (choć nie wykluczam faktu, że kilkoro niedoparków wyemigrowało do naszego kraju, by sobie napaść brzuszki polskimi skarpetkami).

Polskie skarpetki są głodne przygód i nie uśmiecha im się siedzenie w koszu na bieliznę z innymi brudnymi rzeczami. A wiecie jak to jest, gdy kogoś ciekawość zżera, nie ma wtedy rady, trzeba znaleźć wyjście z beznadziejnej sytuacji, a w przypadku naszych bohaterów - dziesięciorga skarpetek w tym czterech prawych i sześciu lewych - wyjście się znalazło w dziurze pod pralką. I tak oto szmaciani śmiałkowie myknęli w świat tajemniczym korytarzem. Nie wszyscy naraz opuścili kosz na bieliznę, bo każdy z osobna musiał dojrzeć do poważnej decyzji opuszczenia swojej bliźniaczej siostry.

Nie wiem czy wiecie, ale każda skarpetka ma swoją osobowość i swoje marzenia. Justyna Bednarek w krótkich historyjkach przedstawia perypetie swych gałgankowych bohaterów, a Daniel de Latour dzielnie jej towarzyszy, ilustrując w barwny sposób przygody skarpetek.

Bajki mają to do siebie, że możemy się w nich przeglądać jak w lustrze. Odzwierciedlają nasze cechy. Tak jest i w tym przypadku, skarpetki Justyny Bednarek nie wszystkie są sympatyczne, niektóre z nich są zarozumiałe (nie przypadła mi do gustu jedwabna, czarna, lewa, bo sławę przedkłada nad uczucia),a inne z kolei to prawdziwi bohaterowie ( z owczej wełny, gryząca, lewa, szara uratowała kota przed łobuzem, a szara prawa skarpetka uratowała małe myszki i została ich mamą).

Często bywa tak, że po wyjściu spod klosza rozpoczynamy nowe życie, czujemy powiew wolności, który dodaje nam sił i to pozwala na podejmowanie nowych wyzwań i wprowadzanie rewolucyjnych zmian. Po wyjściu z k(l)osza na bieliznę wiele skarpetek odnalazło się w nowych rolach np. zostając różami albo swetrami.

Ciekawe to przygody, a ich siła leży w tym, że nie są długie, więc naszej małej pociesze będzie łatwiej zapamiętać opisane przez Justynę Bednarek historie, by później w przedszkolu mogła opowiadać o tym jak to skarpetka z kotwicą udała się w podróż do Hilo, ale czy wróciła? Tego nie zdradzę, ale dam Wam dobrą radę - sprawdźcie wasze kosze na bieliznę, czy przypadkiem nie ma tam małej dziury, a jeśli taką znajdziecie, to nie róbcie z nią nic, pozwólcie skarpetkom na ucieczkę do wielkiego świata. One będą miały frajdę, a wy zawsze możecie sobie kupić nową parę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

To miejsce na wyrażenie Twojej opinii. Ja się podpisałam pod swoim tekstem, więc Ty też nie bądź anonimowy. Anonimowe komentarze będą usuwane.