Teksty umieszczane na tym blogu, są mojego autorstwa. Kopiowanie i wykorzystywanie ich w innych miejscach, tylko za zgodą autorki

wtorek, 23 czerwca 2015

Petr Šabach "Pijane banany"



 

Autor: Petr Šabach
Tytuł: Pijane banany
Przekład: Julia Różewicz
Wydawnictwo: Afera
Rok wydania: 2015




Petra Šabacha biorę bez obaw w ciemno, tak jak inne książki wydawnictwa Afera.  Najpierw było „Gówno się pali", później „Podróże morskiego konika" i „Masłem do dołu". Wszystkie trzy książki łączy tak bardzo lubiana przeze mnie w czeskiej literaturze ciepła ironia rodem z Hrabala. Spelunki, absurdalne sytuacje, które nadają codzienności barw, zwykli bohaterowie i zwykłe problemy. I czeska pohoda, czyli pogodna płynna egzystencja, bezstresowe czerpanie z życia pełnymi garściami.

Petr Šabach w swoich książkach umieszcza często zawoalowane wątki autobiograficzne. Pojawiają się w nich postaci, które są zlepkiem cech jego bliskich przyjaciół, zresztą sam się do tego przyznaje w posłowiu „Pijanych bananów": A na koniec pragnę obwieścić wszystkim obecnym i byłym kumplom z naszej mokrej dzielnicy, że - z ich łaskawym przyzwoleniem- bezczelnie ukradłem im historyjki i poprzekręcałem tak, by móc zamieścić w tej książce. Wiadomo przecież, że najciekawsze historie pisze życie, czemu więc ich nie wykorzystać?

„Pijane banany" to książka multimedialna i edukacyjna. W trakcie czytania powinna wam towarzyszyć odpowiednia oprawa muzyczna. O, na przykład ta piosenka, której jeden z bohaterów namiętnie słucha.
Czujecie ten klimacik? Jest ekstra. Praga, lata osiemdziesiąte, niby czasy ponure i nieciekawe, ale nie dla chłopaków z dzielni.

Poznajmy się. Oto Wiciu, głuchoniemy, ale za to wielki i silny, jego matka wprawiła się w przygotowywaniu przeprosinowych tortów, bo synek co rusz komuś fangę w nos sprzedawał, gdy jakiś nieświadomy nieborak się z niego nabijał. Wiciu miał w paczce ważną funkcję, wyglądał na starszego niż w rzeczywistości (chłopaki mają ok. 16 lat) i to właśnie jego wysyłano po piwo. Stawał wtedy przed ladą, za nim ukrywał się Honza. Witek poruszał ustami, a Honza podkładał pod niego głos i w ten oto sposób złocisty trunek był nieodłącznym kompanem całej bandy.

Honza w ogóle miał tysiąc pomysłów na minutę. To on wymyślił sobie, że chłopaki wezmą samochód jego ojca i pojadą nad morze (morze, czeski niespełniony sen, wieczna tęsknota). Boże kochanieńki, co oni nie wyprawiali z tym samochodem, ile ich przygód spotkało, nawet sobie nie wyobrażacie, jaką minę miał policjant, któremu chłopaki zafundowali darmową podwózkę na masce samochodu.

Ale to jeszcze nic. Chłopaków jest trzech, Šabach opisuje ich szalone pomysły i świetnie oddaje ówczesne realia szarości komunistycznej. Wszystko podszyte, tak jak w innych jego książkach, absurdem i ciepłą ironią. W opowieści siła tej niewielkich rozmiarów książeczki, ale również i w oryginalnych postaciach. No przypatrzmy się takiemu Jirce, który wymyśla niestworzone historie albo profesorowi Rozhoniowi inetlektualiście- debilowi, który w chwili upojenia alkoholowego szczerze wyraził swoją opinię na temat komunistycznej władzy i na dodatek spisał to i ukrył w ścianie. Co się później działo...

A duet: Bedzio i Rudolf? Chlejtusy, artyści, też mają w tej historii swój udział.
Bo tych historii w „Pijanych bananach" jest mnóstwo, można się ubawić po pachy, a i przyuczyć cosik. No bo na przykład kto z was wie co to jest?

A no właśnie, w latach osiemdziesiątych to był prawdziwy hit, plastik na wagę złota, marzenie każdego dzieciaka.

Czytając „Pijane banany" miałam wrażenie, że już gdzieś podobne historie obiły mi się o oczy. I rzeczywiście, przecież nie tylko ja zachwyciłam się poczuciem humoru Petra Šabacha, ale i czeski reżyser Jan Hřebejek  na podstawie „Pijanych bananów" nakręcił „Pupendo".

Cóż więcej mogę rzec? Jeżeli potrzebujecie rozrywki na wysokim poziomie, jeżeli lubicie czeski humor, jeżeli macie ochotę rozruszać policzki i mięśnie śmiechowe, to nie ma się nad czym zastanawiać, gwarantuję wam, że Petr Šabach zaspokoi wasze potrzeby.

Książka bierze udział w Wyzwaniu 2015 - Film oparty na książce

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

To miejsce na wyrażenie Twojej opinii. Ja się podpisałam pod swoim tekstem, więc Ty też nie bądź anonimowy. Anonimowe komentarze będą usuwane.