Teksty umieszczane na tym blogu, są mojego autorstwa. Kopiowanie i wykorzystywanie ich w innych miejscach, tylko za zgodą autorki

wtorek, 20 stycznia 2015

Michał Olszewski "Najlepsze buty na świecie"



 


Autor: Michał Olszewski
Tytuł: Najlepsze buty na świecie
Wydawnictwo: Czarne
Seria: Reportaż
Rok wydania: 2014





„Najlepsze buty na świecie" to autorski wybór reportaży publikowanych przez Michała Olszewskiego na łamach „Tygodnika Powszechnego" i „Gazety Wyborczej" w latach 2003 - 2014, nie wliczając tu tekstu tytułowego, który w książce został wydany po raz pierwszy. Celowo nie uaktualniałem jednak żadnego z tekstów, uznając, że powinny one pozostać tym, czym były w momencie ich powstawania: zapisem ludzkich dramatów oraz uporczywych zmagań z losem - wyznaje dziennikarz w „Postscriptum".

Zbiór został podzielony na kilka części. Otwiera go cykl o tematach tabu, które na przestrzeni ostatnich lat zaczęto dostrzegać w kościele. Przeczytamy tu zatem o wikarym, który fotografował nagie dzieci i lubił wsadzać łapska w majtki swym podopiecznym i jeszcze o innym, lubiącym przemoc duchownym. 

Później wcale nie jest lżej- kolejny blok to reportaże, nazwijmy je, ekologiczne. Olszewski trafia do Szczucina, gdzie znajdował się Zakład Wyrobów Azbestowo- Cementowych.  To szokujący tekst, w którym widać, że ludzie dla pracy są w stanie poświęcić swoje zdrowie i życie. Żona jednego ze zmarłych na skutek zakażenia azbestowymi wyziewami mężczyzny jest realistką i bez cienia wątpliwości zapewnia dziennikarza, że gdyby mąż żył na pewno protestowałby przeciw zamknięciu fabryki. Dzięki niej ponad sześćset osób miało zatrudnienie.
 „W dymie uzdrowisk" Olszewski dostaje do rąk laserowy pyłomierz i bada zanieczyszczenie powietrza w miejscowościach uzdrowiskowych. Stopień stężenia smogu jest niepokojący, ale nikt tego nie kontroluje, nikt tego nie upublicznia. Ludzie przyjeżdżają do uzdrowisk i nie mają świadomości, że tak naprawdę biorą na siebie poważne ryzyko. Uzdrowiska bowiem przykryte są toksycznymi wyziewami.

W kolejnym cyklu reporter odwiedza polskie więzienia. I paradoksalnie ten blok tematyczny prezentuje najbardziej optymistyczne teksty w całej książce. Poznajemy tu więźniarki z Lublińca, które biorą udział w programie „Bona" - jako wolontariuszki opiekują się dziećmi z Domu Pomocy Społecznej „Zameczek". Z kolei osadzeni w Wołowie mężczyźni hodują owce, pracują przy pasiekach, biorąc udział w przyrodniczym programie resocjalizacji „Czarna owca".
Na koniec reporter zadaje sobie i czytelnikowi pytanie: jak pamiętać o traumie, jak o niej mówić po latach, to teksty oscylujące wokół obozu koncentracyjnego w  Auschwitz. Czy przystoi opowiadać sobie o ostatniej balandze przy czyszczeniu i renowacji butów ofiar z Oświęcimia? Obchodzenie kolejnych rocznic wyzwolenia obozu- czyż nie jest to jeden wielki teatr dla polityków, dla mediów? (...) dziesiątki lat po tragedii istnieją dwa obozy. Pierwszy, ten, który tkwi w naszych głowach, w oczach turystów, to obóz wielkich rocznic. Pojawiają się w nim wtedy prezydenci ze wszystkich stron świata, młodzież i dawni więźniowie w pasiakach.(...) Ale jest też drugi obóz. Kamerzyści chowają sprzęt i odjeżdżają w kierunku innych rocznic - pisze autor w „Planecie Auschwitz. List do chrześniaczki".  W tym tekście Olszewski pyta o życie w cieniu Zagłady. Zauważa, że w pozostałościach nieludzkiego świata teraz ćwierkają sobie ptaszki, płyną strumyki, kobiety skracają sobie drogę z działek i jeżdżą rowerami przez Brzezinkę, życie toczy się swym zwyczajnym torem.

Ten ostatni cykl otwiera tytułowy tekst dotyczący popularnych ostatnio rekonstrukcji wydarzeń historycznych. Oczywiście, autor „Zapisków na biletach" nie zainteresował się jakimiś średniowiecznymi walkami, ale odnalazł grupy, które rekonstruują bitwy z II wojny światowej. Bohaterowie tego reportażu uważają, że wykazują się odwagą, bo nie sposób założyć na siebie mundur bohatera, odwagą jest wcielić się w postać kata.

Reportaże Olszewskiego nie dają panoramicznego obrazu Polski, dają jednak panoramiczny obraz tego, co w naszym kraju najgorsze, ułomne, niedopowiedziane i skrywane. To tak jak mówił kiedyś Wojciech Tochman -  reportaż musi boleć, musi dotykać tych sfer emocji, które spowodują, że się na chwilę zatrzymamy i zastanowimy nad nieszczęściem innych.

Teksty nie są długie, ale mocno skondensowane. Olszewski przeważnie oddaje głos swoim bohaterom, sam usuwając się w cień. Nie ma tu komentarza, ale są za to mocne puenty, które pozostawiają czytelnika z uczuciem niesmaku i niezgody na tę beznadziejną rzeczywistość.Reporter wcale nie wzuwa najlepszych butów na świecie, obuwie które wzuwa jest bowiem uwierające, robią się od niego odciski i bolące pęcherze.

10 komentarzy:

  1. Każdorazowo, kiedy czytam Twoje recenzję tych ważnych książek, do których jeszcze nie dorosłam, myślę sobie o tym, jak dobrze, że jesteś. Dzięki Tobie jestem chociaż w przedsionku tematów, o których być może kiedyś dowiem się więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słów mi zabrakło...dziękuję :)

      Usuń
  2. Świetna recenzja! Nie słyszałam o tej książce, ale ze zdaniem Tochmana się zgadzam. Zresztą Wydawnictwo Czarne jest gwarancją, prawie zawsze, bardzo dobrej, przejmującej lektury. A może lekcji z życia?:)

    To nie najlepsze miejsce na zaproszenie, ale w zakładce wyzwania nie znalazłam opcji komentarzy. Dlatego z tego z nie najlepszego miejsca zapraszam Cię do współudziału: http://tu-sie-czyta.blogspot.com/2015/05/celuj-w-zdanie-moj-debiut-wyzwaniowy.html,
    Widzę, że bierzesz udział w wielu wyzwaniach, ale może również moje przypadnie Ci do gustu:)
    Pozdrawiam,
    Sylwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i za zaproszenie,ale chyba nie skorzystam, bo wolę nie brać zbyt wielu wyzwań na siebie.
      Też uważam, że Czarne jest gwarantem dobrej lektury reportażowej, choć kilka razy zdarzyła im się wtopa.

      Usuń
    2. O, a może podzielisz się tymi "wtopami" ..tak z ciekawości i ku przestrodze:) Bo wiesz, to pewnie w ramach powiedzenia, że wyjątek potwierdza regułę:)

      Usuń
    3. np. Katarzyna Kobylarczyk "Pył z landrynek" w sumie to tylko przychodzi mi do głowy

      Usuń
  3. Nie słyszałam, zaraz sprawdzę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A kojarzysz może, czy Wyzwanie reporterskim okiem jest nadal aktualne? Chciałam dołączyć, ale coś tam głucho, na maila brak odp. Może coś wiesz?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, niestety, nie wiem nic :(

      Usuń
    2. trudno,będę pytać dalej:)

      Usuń

To miejsce na wyrażenie Twojej opinii. Ja się podpisałam pod swoim tekstem, więc Ty też nie bądź anonimowy. Anonimowe komentarze będą usuwane.