Teksty umieszczane na tym blogu, są mojego autorstwa. Kopiowanie i wykorzystywanie ich w innych miejscach, tylko za zgodą autorki

niedziela, 6 kwietnia 2014

Warsztay kulinarne z robotem kuchennym



Ponad miesiąc temu zadzwoniła do mnie kobieta i słodkim głosem poinformowała, że jestem niesamowitą szczęściarą, gdyż mój numer telefonu został przypadkowo wybrany przez system i ona ma zaszczyt zaprosić mnie na warsztaty kulinarne. Miałam tysiące takich telefonów i zawsze grzecznie odmawiałam, ale tym razem coś mnie podkusiło i pozwoliłam się pani wygadać.

- Droga pani, już za samą obecność są dla uczestników przewidziane upominki. Dla osób, które przyjdą same są to ekskluzywne zegarki, dal par przewidziane są roboty kuchenne.

O jaaaaa, o jaaaa, roboty kuchenne, a mi taki właśnie śni się po nocach co to i mięso zmieli i warzywka poszatkuje i koktajla zmiksuje, no po prostu super! Ale momencik, mój zapał szybciutko opadł:
- No dobrze - pytam - gdzie jest kruczek, bo wiadomo, że nic za darmo nie ma.

Uprzejma pani powiedziała, że kruczka nie ma i za samą obecność będą dawać wspomniane upominki.

Myślę sobie, ok, co mi tam, niedzielę mam wolną, czemu nie. Podałam jej adres, na który po trzech dniach zostało przesłane zaproszenie dla mnie i małżonka. Bo przecież od razu było wiadomo, że chcę tego robota, mimo że nie mam partnera.

Na szczęście mam współlokatora.

Jaco został poinformowany o fakcie zostania moim mężem na dzień 06.04. i nie protestował nawet za bardzo. No bo wiecie sami- robot kuchenny za darmo! A do tego jeszcze pani mnie zapewniła, że nie wyjdziemy głodni, więc zapowiadał się również darmowy obiad.

Cały miesiąc chodziłam i się cieszyłam na tego robota, a jeszcze jak zobaczyłam na zdjęciu w zaproszeniu, jak on wygląda, to byłam wniebowzięta. Robot kuchenny o wartości 450 zł, jak głosiła notka, ubije śmietanę, posieka warzywa, zmieli mięso. 
Jaca oczywiście cały czas mnie sprowadzał na ziemię, że to jest jakiś szwindel i na pewno nie dostanę tego robota, ale ja stwierdziłam, że jest pesymistą i w ogóle się nie zna.

Pojechaliśmy zatem dzisiaj, jako mąż i żona, znaleźliśmy hotel, w którym prezentacja miała się odbyć i ... Hmmm, pierwszy sygnał - średnia wieku 6o +. No dooobra, wiem, że zazwyczaj  babcie dają się namówić na takie „warsztaty", pewnie też je skusiła wizja darmowego robota kuchennego.

Pan prowadzący spóźnił się 25 min, ponieważ, jak poinformowała nas jego koleżanka po fachu, zaspał.

Wpadł zdyszany,  przejęty, pod nosem rzucał „fuckami" i w końcu, jak już złapał oddech, wytłumaczył, że wcale nie zaspał, tylko z przyczyn technicznych został uwięziony w pokoju hotelowym.

Pokaz się rozpoczął. Powiem Wam, że mnie przekonali, garnki, sorry- naczynia, bo garnki to są na bazarze - rzeczywiście mają wiele zalet i gdybym była obrzydliwie bogata, to bym się nawet nie zastanawiała. Z ciekawości poszliśmy dopytać się o ceny i to mnie zabiło. 4 500 PLN za szybkowar! Matko i córko! Pan mnie próbował przekonywać, że dzisiaj w promocji z 1 800 PLN i można przelewem, można na raty, to mu powiedziałam, że ja na raty to musze pralkę i lodówkę kupić, ale chętnie wezmę namiary, żeby nie było, że niewdzięczna jestem ( sami wiecie- darmowy robot!).

Po wszystkich pokazach, prezentacjach, nastąpiła degustacja ( Państwo głodni stąd nie wyjdziecie!). Dostałam łyka rosołu, 2 cm kurczaka, ciasta odmówiłam, bo nie jadam słodyczy. Tak się najadłam, że do kolacji mi starczy.

I wreszcie nadeszła ta wielce oczekiwana chwila - rozdanie upominków.
Pozwólcie, że wrzucę zdjęcia i zostawię je bez komentarza. A Wy sobie możecie nam nie używać. Jaco to mi teraz spokoju pewnie przez rok nie da.  ;)

12 komentarzy:

  1. Kiedyś to będziesz wnukom opowiadać jako bardzo zabawną historię z życia wziętą ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja chyba niedługo książkę napiszę o tych moich zabawnych historiach, co mi sie przytrafiają :)

      Usuń
    2. Daj (ewentualnym) wnukom spokój ze śmiesznymi opowieściami, przekaż im w spadku to cudo techniki zwane czasem mikserem. Na pewno się ucieszą:)

      Nawiasem mówiąc, z niecierpliwością oczekuję recenzji ,,Znaków szczególnych".

      Usuń
    3. Franco kochana, recenzja jest już, tylko nie mogę się zebrać, by ją wrzucić, ale pewnie jutro pójdzie.
      Tam w spadku, rodzicom pod choinke dam ;)

      Usuń
  2. Spójrz na to z tej strony - upominek jest tak kiczowaty, że aż piękny. Zawsze możesz zacząć organizować loteryjki wzorem Wisławy Sz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jest pomysł - zapraszam :)

      Usuń
  3. I co? Sieka i koktajle robi? Pożyczymy od ciebie na święta :P ( rodzice)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko robi, jak się go ładnie poprosi :P

      Usuń
  4. ... (po prostu odebrało mi mowę z wrażenia :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazylku, uwierz mi, że jak zobaczyłam to cudeńko to też mi mowę odebrało ...

      Usuń
  5. Zdjęcie tego nie ukzuje dostatecznie.. ale ROBOT ma wymiary 10x10 cm :D (Jaco)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda, że większej czcionki nie było... ;P

      Usuń

To miejsce na wyrażenie Twojej opinii. Ja się podpisałam pod swoim tekstem, więc Ty też nie bądź anonimowy. Anonimowe komentarze będą usuwane.