W ramach
Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016 oraz Światowej Stolicy Książki UNESCO
Wrocław 2016 już po raz trzeci mogłam posłuchać fragmentów książek z różnych
krajów. Projekt jest ciekawy i jest popularny nie tylko we Wrocławiu, ale i w
całej Europie. O co chodzi?
Celem akcji jest
prezentacja jak najszerszej publiczności nieznanej dotąd twórczości współczesnych
pisarzy europejskich, piszących w różnych językach i różnej stylistyce.
Publiczne czytania w wykonaniu znanych osób są organizowane w niecodziennych
miejscach takich jak galerie, kawiarnie, przejścia między budynkami,
dziedzińce, księgarnie, muzea, zabytkowe sale Uniwersytety Wrocławskiego,
baseny, parki.
10 miejsc i 10
czytających. Czytania odbywają się co pół godziny i trwają 15 min. By zaliczyć
wszystkie czytania, organizatorzy tak sprytnie porozsadzali czytających, by
można było spokojnie spacerkiem przejść z jednego miejsca do następnego.
Każda edycja
Europejskiej Nocy Literatury ma temat przewodni. W tym roku teksty dotyczyły
artysty i procesu tworzenia.
Gościem specjalnym tegorocznej
Europejskiej Nocy Literatury była Hanna Krall.
Spotkanie
przebiegało zgodnie z ustalonym scenariuszem- Maja Ostaszewska czytała
fragmenty reportaży z książek Hanny Krall, Jacek Antczak zadawał jedno pytanie,
a Pani Hanna udzielała krótkiej odpowiedzi.
Pytania i fragmenty dotyczyły
miłości. Dlaczego? Bo uczucia są uniwersalne, na przestrzeni lat zmieniają się
rekwizyty, ale miłość i wszystko, co z nią związane, jest niezmienne. Nadal
czekanie jest czekaniem, tęsknota, tęsknotą, a niepewność w każdym pokoleniu
wywołuje niepokój i strach przed odrzuceniem.
Na pytanie jak sobie radzić w
sytuacjach, z których na pierwszy rzut oka nie ma wyjścia Hanna Krall
odpowiedziała: Robić do końca swoje.
I z taką oto piękną pointą w głowie ruszyłam na literacki szlak.
A zaczęłam od Mai
Ostaszewskiej, która czytała fragment powieści Sofii Oksanen „Gdy zniknęły
gołębie".
![]() |
Maja Ostaszewska |
Kolejny na drodze
był Wojciech Bonowicz czytający z książki białoruskiego pisarza Uładzimira
Niaklajeu „Automat z wodą gazowaną z syropem lub bez". Przyznam szczerze,
że i czytający i wybrany tekst tak mnie zaintrygowali, że na pewno rozejrzę się
za powieścią tego pisarza, a to dlatego, że i dowcipna jest i językiem ciekawym
pisana.
![]() |
Wojciech Bonowicz |
Następny na szlaku
był Jacek Braciak. Zależało mi na tym czytaniu, bo bardzo lubię tego aktora,
choć autor, którego dla niego wybrano, nie należy do moich ulubieńców. Braciak
czytał fragmenty książki Michaela Houellebecqa „Uległość".
Niestety, to było najsłabsze czytanie. Jacek Braciak nie potrafił stworzyć
swojej postaci, czytał monotonnie, tak jakby nie miał na interpretację żadnego
pomysłu.
Nawet nie miałam ochoty zostać do końca, więc udałam się do Muzeum
Architektury, gdzie na słuchaczy czekała Katarzyna Herman z najnowszą powieścią
Ubmerto Eco „Temat na pierwszą stronę".
![]() |
Katarzyna Herman |
Potem szybciutko w
okolice ratusza, bo tam Sławomir Orzechowski przytaczał fragmenty „Jaśnie
pana" Jaume Cabré. Cóż to była za uczta dla ucha! Modulacja głosu,
indywidualizacja postaci, zanagażowanie, pauzy w odpowiednich miejscach- coś
niesamowitego, mogłabym go słuchać w nieskończoność!
![]() |
Sławomir Orzechowski |
Podobnie było w przypadku Eryka Lubosa. No ten to już dał czadu! Czytał fragment „Mezopotamii" Serhija Żadana. Świetnie panował nad tekstem, nadawał mu tempa, za chwilę zwalniał, podśmiechiwał się, rewelacyjne wczuł się w postać narratora.
![]() |
Eryk Lubos |
Rozczarował mnie
natomiast Bartosz Porczyk (zdjęcia nie udało mi się zrobić, bo tłumy były
niesamowite i nie udało mi się dopchać pod scenę). Prezentował fragment
niewydanej jeszcze powieści Carlosa Fuentesa „Nietzsche na balkonie".
Swój literacki
maraton zakończyłam w kawiarni „Barbara", gdzie na scenie zasiadł Mariusz
Kiljan dzierżąc w ręku powieść „Bliskość" Marina Mălaicu-Hondrari. I
przyznać muszę, że to był prawdziwy popis aktorskich zdolności.
![]() |
Mariusz Kiljan |
Zaliczyłam osiem czytań, na dwa nie udało mi się dojść, bo pogoda pokrzyżowała mi nieco plany. Po czytaniu Katarzyny Herman z nieba lunął taki deszcz,że skutecznie zatrzymał mnie w Muzeum Architektury i po raz drugi mogłam wysłuchać fragmentu powieści Eco. Ominęły mnie czytania książki Tove Jansson „Wiadomość" w interpretacji Mai Bohosiewicz oraz „Ostatniego słowa" Hanifa Kuereishi czytanego przez Łukasza Garlickiego, ale przyznać musicie, że i tak miałam wystarczającą dawkę wrażeń.
Kogo najlepiej lubisz (i za co) jako lektorkę, lektora, interpretatora/ interpretatorkę?
OdpowiedzUsuńAle z tych co w tym roku czytali, czy tak w ogóle?
UsuńW ogóle, po co się ograniczać?
Usuńooj, to lista byłaby długa- na osobnego posta ;)
UsuńŻałuję, że nie mogłam przyjechać do Wrocka, bo chciałam wziąć udział w wydarzeniu.. Najbardziej byłam ciekawa Orzechowskiego, Garlickiego i Lubosa. Braciaka jako aktora lubię, ale widziałam go w kilku wywiadach i jakiś taki zbyt pewny siebie mi się wydawał, nieprzyjemny, nie dziwię się zatem, że nie chciało mi się nawet fajnie czytać ;/
OdpowiedzUsuńMoże za rok Ci się uda. Na Garlickiego nie udało mi sią dotrzeć, ale Orzechowski był rewelacyjny, a jeszcze czytał fragment z książki mojego ukochanego pisarza. Lubos też był rewelacyjny. Czytał Żadana. Jakbyś miała czas w lipcu, to będzie Miesiąc Spotkań Autorskich i Żadan będzie jednym z gości.
Usuń