Teksty umieszczane na tym blogu, są mojego autorstwa. Kopiowanie i wykorzystywanie ich w innych miejscach, tylko za zgodą autorki
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OSKAR ŁATKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OSKAR ŁATKA. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lutego 2016

Światowy Dzień Kota





„Kotu o coś uniwersalnego – poza żarciem – chodzi. Psu chodzi wyłącznie o żarcie. Kot nieustannie poznaje i studiuje rzeczywistość, pies ją oszczekuje tępo. Kot ma własną wizję świata, pies takiej wizji nie ma. Kot jest panem, pies jest niewolnikiem. Kot jest nadbudową, pies jest bazą. Kot ma pysk wredny, ale inteligentny, pies ma mordę poczciwą, ale debilną. Kot jest wymagającym partnerem człowieka, pies jest jego ślepym i podatnym na upokarzające tresury lokajem. Pies nie ma tożsamości, ponieważ pies nie tylko chce być z człowiekiem, pies po prostu chce być człowiekiem, pies chce być ściśle jak człowiek. Kotu tego rodzaju upokarzająca i utopijna metamorfoza nawet do głowy nie przyjdzie. Kot chce być kotem. Kot ma wyraziście rozwinięte poczucie tożsamości, a on też – w przeciwieństwie do psa – godność swej tożsamości. Kot jest królewskim przykładem istnienia spełnionego, pies jest wiecznym niespełnieniem, ucieleśnieniem odwiecznej, trywialnej skargi, iż nigdy nie jest się tym, kim by się chciało być.
Panu Bogu poza kotami nic się do końca nie udało. Koty są stworzeniami skończonymi, reszta świata, łącznie z psami, jest wadliwa"
[Jerzy Pilch]

Oskar sam sobie wybrał prezent z okazji dzisiejszego Światowego Dnia Kota.
Próbował za ucho pociągnąć Prosiaczka, ale najpierw rozejrzał się, czy nikt go nie widzi. 
Ha! Człowieki zajęte czytaniem, to można zaciągnąć kumpla na wspólne rozrabianie.
Hmm, no nie chce, cóż zrobić, to może Krecik się da namówić.
eee, też nie chce.
Boszzz..., co za sztywniaki. 
Idę obczaić kuchnię, może tam coś dla mnie będzie. 
 

sobota, 19 września 2015

Świętujemy przynosiny

Dzisiaj mijają trzy lata od momentu, gdy w mych progach pojawił się Oskar Łatka. Pewnie podszedłby do Was, by wydębić jakieś smakołyki za te trzy lata użerania się z Ludzkością, ale właśnie się rozłożył na łóżku i sobie pochrapując, trawi kabanosiki, które dostał w prezencie.

A ja odnalazłam stare zdjęcia i aż mi się wierzyć nie chce, że to takie małe było. 
Taki berbeć byłem jak miałem 4 miesiące
Miesiąc później też byłem rozkoszny
Teraz jestem przystojniacha
Macie dla mnie jakiś smakołyczek?












niedziela, 10 maja 2015

Oskarowe domy

I po co kotu kupować jakieś wypasione legowiska, skoro nawet na nie nie chce spojrzeć? Lepiej przecież jest np. tutaj:
Ale równie wygodnie wygląda ten karton:
Chociaż... Nieee, tu jest najlepiej:

Ooooo, a tu się schowam!


czwartek, 4 grudnia 2014

Polowanie na mysz

Ruszyły Wrocławskie Promocje Dobrych Książek. Ruszyłam na polowanie. Są pierwsze zdobycze. Nie pochwalę się jeszcze, poczekajcie do niedzieli, gdy będzie koniec tego szaleństwa.
Oskar też poluje, ale ma nieco inne upodobania.


sobota, 11 października 2014

Dawno mnie tu nie było...

No dawno, dawno, bo Człowiek nie ma kiedy za Kotem z aparatem latać, ale dziś się Kotu na ogryzanie pazurków zebrało, a i to i owo wyczyścić trzeba  było.



no i czego chcesz, daj lepiej gołąbeczka
Jak on tam tą łapką, a jaki zawzięty!

niedziela, 8 września 2013

Oskar i bąbelki oraz nowy mieszkaniec

Hmmmm, coś tu się rusza....
Eeej, nie chlap!

Dziś w naszym pokoju zamieszkał nowy lokator. Nie ma jeszcze imienia, ale pracujemy nad tym. Macie jakieś propozycje?

I na koniec muzyczna niespodziewajka-nowy teledysk Strachów. Na zdrowie!
 

piątek, 21 czerwca 2013

Sposób na upał

Najlepszy na upał jest świnkowy wentylatorek made in Wojtas i Miłka
A tymczasem Oskarek szykuje się na lenistwo weekendowe, na początek buziaczek, a później już odpływamy :)








sobota, 15 czerwca 2013

Diagnoza i kot, który nie chciał spaceru


Od ponad miesiąca biegam po lekarzach, robię badania, odbieram wyniki i tak w kółko. Po tym jak pojechałam do szpitala z silnym bólem łopatki i wyciekiem z pępka dostałam skierowanie na standardowe badania. Okazało się, że mam zawyżony cukier i cholesterol, ale ponieważ jedno badanie o niczym nie świadczy, musiałam jeszcze trzy razy mieć pobieraną glukozę z krwi. Dzięki naszemu wykwalifikowanemu personelowi medycznemu miałam takie oto na jednej i drugiej rączce stygmaciki.  

Dobrze, że zimno było i krótkiego rękawka nie musiałam nosić, bo by sobie ktoś pomyślał, że nieźle w żyłę daję. A tymczasem to mi w żyłę dawano, a raczej z niej zabierano i do tego jeszcze ją rozszarpano (komentarz pielęgniarki pobierającej mi krew- Pani ma takie cieniutkie żyły, że nie mam takiej igiełki, ale spróbujemy... oj, przepraszam, rozszarpałam pani żyłę...).

Po trzykrotnym pobraniu okazało się, że cukier jest nadal zawyżony, mimo że badania były robione na czczo i przy niemalże całkowitym odstawieniu cukru na pięć dni. Diagnoza: cukrzyca typu B. Leczenie: dieta, tabletki i wysiłek fizyczny. Na szczęście jest to ta mniej groźna odmiana, a i szybko została wykryta, wiec prawdopodobnie obędzie się bez jakiś insulin itp. Ja się kłuć nie dam. Jestem z tych wrażliwców, którzy żądają u dentysty znieczulenia nawet przy kontrolnym badaniu jamy ustnej. Nie pozostaje nic innego jak zastosować się do rad doktorka. Po miesiącu diety i przyjmowaniu tabletek powtarzamy badania i zobaczymy czy sama dieta i tabletki wystarczą, czy w inny sposób weźmiemy się za dziadygę.

Swoją drogą, to straszne, że w wieku trzydziestu lat siadają mi kolana, mam problemy z gardłem i do tego jeszcze cukrzyca. Zaniedbał się człowiek i teraz musi walczyć o ciałko. Ale się zawzięłam. Moje Kochanie Najdroższe zafundowało mi karnet na aerobik, więc rozglądam się za ciekawą ofertą.
Nie ma co biadolić, trza się wziąć za siebie. No.

A teraz popatrzcie jak wygląda kot, który nie chce iść na spacer.
 Nie, no weeeeź, nigdzie nie idę...
 FOCH!
 Ta opcja zdecydowanie bardziej mi odpowiada

niedziela, 3 marca 2013

Oskar czyta

Jak widać na załączonym filmiku, kot zwierzę pragnące rozwijać swoją wyobraźnię. Dla ciekawskich- Oskar realizuje ze mną tegoroczne postanowienie o poznawaniu czeskiej literatury i z upodobaniem wciska nos między kartki czeskich powieści:


piątek, 23 listopada 2012

Poważny zabieg i wielka WYPRZ

Oskarek ma już pół roku i Pan Weterynarz stwierdził, że już go można wykastrować. Ja wiem, że to brzmi okropnie, ale to wszystko dla jego dobra. Oskar jest kotem domowym, nie- wychodnym. Dlatego, by się nie męczył i nie znaczył terenu, trzeba mu było uciąć jajeczka. Ale zabieg przebiegł pomyślnie, a Oskarek teraz sobie śpi otumaniony. Taki z niego zezwłok narkotyczny. 
Teraz wygląda słodko, ale ja wiem, że się zemści. Bo to złośliwa bestyjka.

A jutro intensywny dzień. Zajęcia na uczelni od samego rana, a później koncert Ani Dąbrowskiej, na który wygrałam bilet :).

A jak już zajrzeliście do mnie na bloga, to zapraszam do Asi na wielką WYPRZ... Asiek szyje przepiękne torebki i prowadzi bloga PasteLove. Jeśli nie macie pomysłu na prezenty mikołajkowo-świąteczne, to koniecznie odwiedzajcie bloga Asi.

A na koniec jeszcze pytanko- ktoś się wybiera na Promocje Dobrych Książek do Wrocławia? Razem z Izą, która prowadzi bloga CZYTADEŁKO chciałybyśmy zorganizować małe spotkanie moli książkowo-blogowych. Ktoś chętny? Wstępnie planujemy się spotkać w sobotę ok. godz. 15-16. Mieksce jeszcze nie jest ustalone, ale może razem coś wynajdziemy? Hm?

niedziela, 11 listopada 2012

Oskar Łatka kontra zabawki


Oskarek to już młodzieniaszek niczego sobie. Urosło toto i się panoszy po całym domu. Ma też swoją bandę, którą regularnie męczy. A oto jego załoga:
Pan Kuleczka
Oskar uwielbia brać w pyszczek część sznurkową Pana Kuleczki i łazić, a raczej zasuwać z nim po całym domu. Pan Kuleczka ma również zastosowanie praktyczne- gdy Oskar wczepi się pazurkami w część papierową Pana Kuleczki, osoba, która się akurat z nim bawi, może zrobić polerkę podłogową z kota. Kot wniebowzięty, a i pani zadowolona.
Pani Bąbelek
Podstawową funkcją Pani Bąbelek jest latanie. Podstawową funkcją Oskara jest łapanie w locie Pani Bąbelek i ściąganie jej na ziemię.
Pani Myszka
Tiaaa, jego ulubiona zabawka. Budzi w Oskarze instynkt drapieżnika. Ostatnio do jego ulubionych zabaw należy wrzucanie Pani Myszki do miski z wodą, wyławianie i przynoszenie Pani na łóżko...
Pan Kurak
Jeszcze niedawno, zanim Oskar się wprowadził, Pan Kurak grzecznie siedział w książkach, ale Oskar stwierdził, ze to zbyt nudne zajęcie dla takiego Pana Kuraka, więc wziął go w pyska i już ma kumpla do skakania.

Jest jeszcze oczywiście Pan Drapak:

A oto filmik, na którym możecie sobie obejrzeć, jak się używa poszczególnych zabawek. W rolach głównych: Wojtek i Oskar. Reżyseria: Mag.