Teksty umieszczane na tym blogu, są mojego autorstwa. Kopiowanie i wykorzystywanie ich w innych miejscach, tylko za zgodą autorki

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Dorota Sumińska "Dlaczego oczy kota świecą w nocy? I inne sekrety świata zwierząt"





Autorka: Dorota Sumińska
Tytuł: Dlaczego oczy kota świecą w nocy? I inne sekrety świata zwierząt
Ilustracje: Joanna Żero
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2015



Dzieci zawsze wiedzą lepiej, a jak czegoś nie wiedzą, to sobie wymyślą, tak jak dorośli. Bywa jednak tak, że maluchy potrafią się przyznać, że nie znają odpowiedzi na jakieś pytanie, wtedy pozostaje zapytać dorosłego. A co jeśli mama, tata, wujek, ciocia, dziadek, babcia, pani przedszkolanka też nie znają odpowiedzi? Kłamstwo absolutnie odpada, do „wujka Google'a" nie zawsze też jest dostęp, a przecież nie możemy zostawić dziecka intelektualnie niezaspokojonego. I tu przychodzi z pomocą Dorota Sumińska. Tylko, żeby było jasne - Dorota Sumińska może nam pomóc tylko w kwestiach dotyczących świata zwierząt, a to dlatego, że jest weterynarzem i od kilkunastu lat (a może i dłużej) przyjaźni się z wszelkim stworzeniem (na spotkaniu mówiła, że lubi szczury i nawet komary jest w stanie zaakceptować, mimo że okropnie ją kąsają).

Książka „Dlaczego oczy kota świecą w nocy? I inne sekrety świata zwierząt" niby przeznaczona jest dla dzieci. Świadczą o tym wielkie litery dla tych pociech, które już potrafią czytać, niezwykle barwne i zabawne ilustracje świetnie komponujące się z tekstem, zróżnicowana czcionka, co by nie było nudno na stronie, ale... No właśnie, tak naprawdę niektóre pytania i odpowiedzi mogą zaskoczyć nie tylko małych, ale również dużych. Przyznajcie się, na pewno nie wiecie,  kto jest przodkiem dinozaurów, dlaczego sowy mają oczy umieszczone inaczej niż inne ptaki, a ryby nie mają głosu, dlaczego kwiaty są kolorowe, a trawa zielona? Sumińska odpowiada na pytania, które nurtowały jej córkę oraz dzieci z krakowskich przedszkoli. Rozprawia się też z mitami i stereotypami (np. ze stereotypem jeża, który zawsze przedstawiany jest z jabłkiem na grzbiecie). Autorka zastanawia się również nad powiedzeniami, które utkwiły w naszym języku (czy kot zawsze spada na cztery łapy? Czy kret jest naprawdę ślepy?).

Wartością książki jest nie tylko bogata szata graficzna i przyswajalna ilość ciekawych pytań, ale również język, jakim zwraca się do czytelnika autorka. Sumińska nie traktuje swych młodych odbiorców jak niedojrzałych ignorantów, mówi do nich, traktując ich jak dorosłych ludzi, nie boi się używać naukowych określeń (oczywiście są one wyjaśnione), które wzbogacą słownictwo naszych pociech, a nam przypomną niektóre terminy z lekcji biologii.

„Dlaczego oczy kota świecą w nocy?" to książka edukacyjna, z której skorzystają nie tylko dzieci, ale również dorośli.





niedziela, 14 czerwca 2015

Europejska Noc Literatury



W ramach Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016 oraz Światowej Stolicy Książki UNESCO Wrocław 2016 już po raz trzeci mogłam posłuchać fragmentów książek z różnych krajów. Projekt jest ciekawy i jest popularny nie tylko we Wrocławiu, ale i w całej Europie. O co chodzi?

Celem akcji jest prezentacja jak najszerszej publiczności nieznanej dotąd twórczości współczesnych pisarzy europejskich, piszących w różnych językach i różnej stylistyce. Publiczne czytania w wykonaniu znanych osób są organizowane w niecodziennych miejscach takich jak galerie, kawiarnie, przejścia między budynkami, dziedzińce, księgarnie, muzea, zabytkowe sale Uniwersytety Wrocławskiego, baseny, parki.

10 miejsc i 10 czytających. Czytania odbywają się co pół godziny i trwają 15 min. By zaliczyć wszystkie czytania, organizatorzy tak sprytnie porozsadzali czytających, by można było spokojnie spacerkiem przejść z jednego miejsca do następnego.

Każda edycja Europejskiej Nocy Literatury ma temat przewodni. W tym roku teksty dotyczyły artysty i procesu tworzenia.

Gościem specjalnym tegorocznej Europejskiej Nocy Literatury była Hanna Krall.
Spotkanie przebiegało zgodnie z ustalonym scenariuszem- Maja Ostaszewska czytała fragmenty reportaży z książek Hanny Krall, Jacek Antczak zadawał jedno pytanie, a Pani Hanna udzielała krótkiej odpowiedzi. 
 
Maja Ostaszewska, Hanna Krall, Jacek Antczak
Pytania i fragmenty dotyczyły miłości. Dlaczego? Bo uczucia są uniwersalne, na przestrzeni lat zmieniają się rekwizyty, ale miłość i wszystko, co z nią związane, jest niezmienne. Nadal czekanie jest czekaniem, tęsknota, tęsknotą, a niepewność w każdym pokoleniu wywołuje niepokój i strach przed odrzuceniem. 
 
Maja Ostaszewska, Hanna Krall
Na pytanie jak sobie radzić w sytuacjach, z których na pierwszy rzut oka nie ma wyjścia Hanna Krall odpowiedziała: Robić do końca swoje. I z taką oto piękną pointą w głowie ruszyłam na literacki szlak.

A zaczęłam od Mai Ostaszewskiej, która czytała fragment powieści Sofii Oksanen „Gdy zniknęły gołębie". 
Maja Ostaszewska
 Kolejny na drodze był Wojciech Bonowicz czytający z książki białoruskiego pisarza Uładzimira Niaklajeu „Automat z wodą gazowaną z syropem lub bez". Przyznam szczerze, że i czytający i wybrany tekst tak mnie zaintrygowali, że na pewno rozejrzę się za powieścią tego pisarza, a to dlatego, że i dowcipna jest i językiem ciekawym pisana.
Wojciech Bonowicz
Następny na szlaku był Jacek Braciak. Zależało mi na tym czytaniu, bo bardzo lubię tego aktora, choć autor, którego dla niego wybrano, nie należy do moich ulubieńców. Braciak czytał fragmenty książki Michaela Houellebecqa „Uległość". Niestety, to było najsłabsze czytanie. Jacek Braciak nie potrafił stworzyć swojej postaci, czytał monotonnie, tak jakby nie miał na interpretację żadnego pomysłu.
 
Jacek Braciak mnie nie ujął, ale za to orangutan...
Nawet nie miałam ochoty zostać do końca, więc udałam się do Muzeum Architektury, gdzie na słuchaczy czekała Katarzyna Herman z najnowszą powieścią Ubmerto Eco „Temat na pierwszą stronę". 
Katarzyna Herman
Potem szybciutko w okolice ratusza, bo tam Sławomir Orzechowski przytaczał fragmenty „Jaśnie pana" Jaume Cabré. Cóż to była za uczta dla ucha! Modulacja głosu, indywidualizacja postaci, zanagażowanie, pauzy w odpowiednich miejscach- coś niesamowitego, mogłabym go słuchać w nieskończoność!


Sławomir Orzechowski

Podobnie było w przypadku Eryka Lubosa. No ten to już dał czadu! Czytał fragment „Mezopotamii" Serhija Żadana. Świetnie panował nad tekstem, nadawał mu tempa, za chwilę zwalniał, podśmiechiwał się, rewelacyjne wczuł się w postać narratora.
Eryk Lubos

Rozczarował mnie natomiast Bartosz Porczyk (zdjęcia nie udało mi się zrobić, bo tłumy były niesamowite i nie udało mi się dopchać pod scenę). Prezentował fragment niewydanej jeszcze powieści Carlosa Fuentesa „Nietzsche na balkonie".

Swój literacki maraton zakończyłam w kawiarni „Barbara", gdzie na scenie zasiadł Mariusz Kiljan dzierżąc w ręku powieść „Bliskość" Marina Mălaicu-Hondrari. I przyznać muszę, że to był prawdziwy popis aktorskich zdolności.
Mariusz Kiljan

 Zaliczyłam osiem czytań, na dwa nie udało mi się dojść, bo pogoda pokrzyżowała mi nieco plany. Po czytaniu Katarzyny Herman z nieba lunął taki deszcz,że skutecznie zatrzymał mnie w Muzeum Architektury i po raz drugi mogłam wysłuchać fragmentu powieści Eco. Ominęły mnie czytania książki Tove Jansson „Wiadomość" w interpretacji Mai Bohosiewicz oraz „Ostatniego słowa" Hanifa Kuereishi czytanego przez Łukasza Garlickiego, ale przyznać musicie, że i tak miałam wystarczającą dawkę wrażeń.











środa, 10 czerwca 2015

Jaume Cabré "Jaśnie pan"






Autor: Jaume Cabré
Tytuł: Jaśnie pan
Przekład: Anna Sawicka
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2015



„Jaśnie pan" jest trzecią przełożoną na język polski książką Jaume Cabré, ale w rzeczywistości jest to pierwsza powieść katalońskiego pisarza, która, notabene, sprawiła, że nazwisko autora zaistniało w świecie literackim.

Zastanawiam się dlaczego wydawnictwo zaczęło od publikacji „Wyznaję", monumentalnej powieści z bardzo skomplikowaną konstrukcją narracyjną, w której na poziomie zdania autor potrafił zmienić narratora, czas oraz miejsce. Takie zabiegi nie ułatwiają komunikacji i jeśli ktoś od początku nie wpadnie w narzucony przez autora rytm, pogubi się w narracyjnych meandrach. „Jaśnie Pan" nie jest pisany stylem znanym z „Wyznaję" i „Głosów Pamano", w niektórych tylko fragmentach Cabré jakby nieśmiało próbuje mieszać perspektywy narracyjne, ale to są tylko prawie niezauważalne, lekko kokieteryjne wprawki.

Kataloński autor zabiera nas tym razem na salony osiemnastowiecznej Barcelony. Jest rok 1799, trwają przygotowania do uroczystego Te Deum oraz powitania nowego stulecia. Główny bohater, Rafel Massó i Pujades, jest cywilnym prezesem Trybunału Królewskiego, to w jego rękach leży życie wszystkich oskarżonych, to on jest tym sprawiedliwym, który osądza ludzkie uczynki. Do jego nieformalnych obowiązków należy również bywanie na salonach. Wraz z małżonką Marianną udają się do markiza de Dosriusa, gdzie spotkanie towarzyskie uświetnia koncert Słowika z Orleanu - znanej śpiewaczki Marie de l'Aube Desflors. Na przyjęciu pojawiają się przedstawiciele arystokracji oraz przyjaciele markiza - młodziutki poeta Andreu Perramon oraz muzyk gitarowy, oficer Josep Ferran Sorts. Oddawanie się kontemplacji sztuki to jedno, ale są jeszcze przecież inne, równie ważne uciechy np. miłostki. I nie ma co ukrywać, ale elity lubią świntuszyć, tu każdy każdemu przyprawia rogi, takie to już było to arystokratyczne środowisko - do cna zdeprawowane, ale nic nie wychodziło poza  ściany alkowy.

Niekiedy jednak nie można wszystkiego ukryć, a jak to w życiu bywa, miłość ze zbrodnią się łączy. Ginie zatem w tajemniczych okolicznościach Słowik z Orleanu. Znajdują ją z podciętym gardłem i raną w sercu. Cień oskarżenia pada na młodego Andreu, który spędził z divą ostatnią noc. Ale to nie jedyna tajemnica, która jest skrywana w zanurzonej w deszczu i mgle Barcelonie. Ciset- ogrodnik jaśnie pana Rafela przed śmiercią spowiada się w obecności notariusza i wyznaje prawdę o morderstwie pewnej kobiety...

Kryminał? Tak, ale czytelnik nie dowie się, kto zamordował francuską śpiewaczkę. Aluzje i rozsiane po powieści wskazówki zachęcają do szukania zbrodniarza na własną rękę. Ale nie o gatunek tutaj chodzi i nie o przyjemność czytania wynikającą ze śledzenia zawikłanej i umiejętnie skonstruowanej intrygi. Kataloński pisarz pod przykrywką czarnego kryminału zadaje charakterystyczne dla swojej twórczości pytanie o zło, którego personifikacją w „Jaśnie Panu" staje się Rafel. Nie jest to sympatyczna postać. Swoją pozycję zawdzięcza nie tytułowi szlacheckiemu, którego nie posiada, ale wytrwałemu dreptaniu tu i ówdzie. To bohater wzbudzający jednoznaczne uczucie wstrętu. Lubieżnik, hipokryta, opanowany żądzą władzy, do tego tchórz. Ale obrywa mu się, popada w manię prześladowczą i nie ukrywam, że gdy z czasem zaczęły wypływać jego niecne grzeszki, a on coraz bardziej czuł się zaszczuty, miałam z jego obsesji niezły ubaw.

„Jaśnie Pan" to studium obsesji władzy, w którym pojawia się problematyka związana z istotą grzechu oraz pytania o to, czym jest sprawiedliwość i kto ma prawo do jej wymierzania, ale autor nie tylko zagląda do czarnych zakamarków ludzkiej duszy, bo ta powieść to również przepiękna historia młodzieńczej przyjaźni między Andreu Perramonem i Sortsem zwanym przez wszystkich Nando. Losy tej znajomości zostały zamknięte w listach na zasadzie kontrapunktu - to zabieg, który uwypukla tragizm sytuacji. Nando podróżuje z wojskiem i opisuje swemu przyjacielowi pierwsze uniesienia miłosne, przesyła mu opery, snuje plany, a tymczasem nie wie, że biedny Andreu gnije w lochu oskarżony o morderstwo.

Oprócz całej plejady postaci, jest jeszcze miasto- Barcelona. Utopiona w błocie i deszczu. Gęsta mgła jest przykrywką dla zaspokajania lubieżnych zachcianek arystokratycznej śmietanki. Cabré nie stroni od erotycznych wątków, bezwstydnie zagląda do hotelowych sypialni, zerka wraz z głównym bohaterem przez teleskop i podgląda szlachcianki.

Powieść poprzedza wstęp tłumaczki, która wyjaśnia sytuację polityczno- społeczną ówczesnej Barcelony. Wiedza o realiach epoki nie jest konieczna do zrozumienia historii opowiedzianej w „Jaśnie Panu", ale może pomóc zrozumieć - to dla tych dociekliwych czytelników- niektóre aluzje i zachowania bohaterów.
„Jaśnie Pan" to powieść przełomowa dla twórczości Cabré, to właśnie od niej zaczął się deszcz nagród i, co za tym idzie, pisarska sława. To właśnie tutaj można dopatrzyć się wątków i pytań, które staną się charakterystyczne dla całej twórczości katalońskiego pisarza - problemu zła pojawiającego się zawsze tam, gdzie człowiek może posiąść władzę nad innymi, przekraczania granic, które sobie stawiamy w codziennym życiu, a w sytuacjach ekstremalnych nagle ulegają one przesunięciu. Bo to co interesuje autora „Głosów Pamano" to przede wszystkim uniwersalizm naszych doświadczeń.