Teksty umieszczane na tym blogu, są mojego autorstwa. Kopiowanie i wykorzystywanie ich w innych miejscach, tylko za zgodą autorki

poniedziałek, 22 września 2014

Wybrano laureta Nagrody Kościelskich

Jury Nagrody Kościelskich (Włodzimierz Bolecki, Anna Estreicher, Jerzy Jarzębski, François Rosset , Jacek Sygnarski, Ewa Zając, Jan Zieliński) w tym roku postanowiło nagrodzić Krzysztofa Siwczyka za poemat "Dokąd bądź". Fragment poematu możecie przeczytać na stronie dwutygodnik.com.

Na okładce wydawca pisze: Kilkuczęściowy poemat „Dokąd bądź” jest niezwykle ambitnym „zamachem na całość”, rozbudowaną grą językową, pełną jednak odniesień do rzeczywistości i – zapewne – wątków autobiograficznych. To obraz człowieka zanurzonego w świecie, oddany poprzez ciągi paradoksalnych obrazów, zderzanych ze sobą zwrotów z różnych obszarów współczesnej mowy publicznej, utartych, lecz tutaj wywróconych na nice związków frazeologicznych, kryptocytatów i aluzji – czasem czytelnych, czasem zaszyfrowanych. W tym świecie „fragmentaryczna pascha to cała nasza podróż w głąb księgi wyjścia, / z której zostały wióry po przejściu digitalizacji i nie ma, że boli istnienie / sentymentów, leżenie krzyżem bez dostępu do sieci wzmaga osteoporozę”... Wizja to nieco apokaliptyczna – przy czym mowa o apokalipsie, która dzieje się tu i teraz. 
 



Krzysztof Siwczyk (ur. 1977) - jest poetą, eseistą, recenzentem, felietonistą oraz aktorem (zagrał Rafała Wojaczka w filmie Lecha Majewskiego). Zadebiutował w 1995 roku tomem "Dzikie dzieci". Później opublikował m.in. zbiory poetyckie: "Emil i my", "Dane dni", "Wiersze dla palących", "Zdania z treścią", "Koncentrat", "Gody".

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak "Nie lubię kotów"



 



Autorka: Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
Tytuł: Nie lubię kotów
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2014







Piękni trzydziestoletni


Niedawno ukazały się „Znaki szczególne" Pauliny Wilk, w których autorka, bazując na własnych wspomnieniach, stara się odnaleźć cechy łączące roczniki osiemdziesiąte. Nie ma tam krytyki, jest jedynie obserwacja socjologiczna. Katarzyna Zyskowska-Ignaciak również podjęła się próby charakterystyki pokolenia transformacji, jednak w odróżnieniu od Pauliny Wilk, autorka „Niebieskich migdałów" wykorzystała do swoich celów fikcję literacką, tworząc powieść do bólu rzeczywistą.

Tak, do bólu, bo „Nie lubię kotów" to książka niewygodna, odważna i drażniąca.  Katarzyna Zyskowska-Ignaciak tnie jak brzytwa, a swoje ostrze wymierza w kierunku yuppie. Jej bohaterowie to młodzi ludzie, którzy z sukcesami zdobywają kolejne szczeble kariery zawodowej. Żyją w luksusie, to profesjonaliści, którzy do codziennego życia muszą przywdziewać odpowiednie maski, by utrzymać się na powierzchni i nie wypaść z toru.

Sześć postaci i sześć historii, które przenikają się nawzajem.

Karolina-ukochana córeczka Tadeusza Krenza, sławnego pisarza, który umiera na raka. Kobieta nieszczęśliwie zakochana w Konradzie, zachodzi w ciążę, ale nikomu nic nie mówi. Jest redaktorką naczelną poczytnego pisma. Singielka.

Daniel- brat Karoliny, odniósł zawodowy sukces. Jest cenionym prawnikiem. Drugi zawód- kobieciarz. Drugie życie- facebook. Śmiertelna choroba ojca nie robi na nim wrażenia, zawsze życzył mu śmierci, nigdy nie potrafił sprostać zbyt wygórowanym wymaganiom rodzica, ma mu za złe faworyzowanie siostry.

Konrad-  pracuje w wydawnictwie u ojca. Nie może sobie znaleźć miejsca w życiu, a w poszukiwaniu siebie udaje się w podróż. Odskocznią od rzeczywistości są narkotyki, imprezy i dziewczyny, które wskakują mu do łóżka. Jest lubiany, uważany za duszę towarzystwa, zawsze odpicowany, kulturalny, zadbany.

Wojtek i Malina- z pozoru idealne małżeństwo. On, pracując w korporacji, wspina się na kolejne szczeble kariery i aby zapewnić rodzinie godny byt, decyduje się na przyjecie stanowiska w Berlinie. W domu bywa na weekendy. W pracy je firmowe lunche z niemiecką koleżanką. Później zahaczają o hotel.
Malina jest wzorową panią domu oraz przykładną matką. Córka sławnego prawnika, w wolnych chwilach, a ma ich pod dostatkiem, prowadzi bloga, w którym zbudowała sobie alternatywny idealny świat.

I na koniec Dagmara- debiutująca pisarka. Dziewczyna z prowincji, która przyjechała do Warszawy, by się wybić. Udaje jej się, dostaje pracę w agencji reklamowej, ale przez pechowy splot wypadków, traci ją, a na dodatek zachodzi w ciążę.

Losy tych sześciu postaci przeplatają się nawzajem, ich relacje są skomplikowane, ale Zyskowska-Ignasiak panuje nad swoimi bohaterami. Ich wybory są często tragiczne. Samotność, zagubienie, brak oparcia. I schizofrenia. Każda z postaci żyje podwójnym życiem, każda się na to godzi, by żyć na poziomie, trzeba zacisnąć pięści i przeć do przodu po trupach.

Przyznam szczerze, że po lekturze „Nie lubię kotów" czuję się oszukana. 
Myślałam, że autorka zafunduje mi lekką fabułę, taką typowo babską opowiastkę, a tu, proszę, dostałam obuchem (albo raczej fabułą) w głowę.
Postaci stworzone przez Zyskowską-Ignaciak to osoby z pogłębionymi portretami psychologicznymi, każdy z bohaterów jest indywidualistą, każdy ma swoją historię i cechy, które go wyróżniają. I choć akcja toczy się w środowisku ludzi zamożnych, wśród wielkich wydawców i prawników, arystokratycznej inteligencji- tak to nazwijmy, do której nie każdy może należeć, to jednak autorka uświadamia nam, i tu teraz muszę się podeprzeć banałem, choć powieść od banału dzielą lata świetlne - pieniądze szczęścia nie dają.

Z powieści płynie jasny przekaz - sami jesteśmy sobie winni, dając się wciągnąć w konsumpcyjne trybiki. Chcemy więcej, a to z kolei zmusza nas do wzięcia udziału w wyścigu szczurów. Nie mamy czasu na pielęgnowanie więzi rodzinnych, przyjacielskich, wszystko pływa po powierzchni. Stąd coraz częściej mamy poczucie braku tożsamości, osamotnienia, tworzymy własne awatary w sieci, a swoją wartość uzależniamy od ilości lajków na fejsie.

Nie jest to pozytywna diagnoza, czy prawdziwa? Nie wiem, nie obracam się w środowisku tzw. yuppie, nie moje to progi, ale przyznam szczerze, że mnie Zyskowska-Ignasiak przekonuje.

niedziela, 21 września 2014

10.Międzynarodowy Festiwal Opowiadania

 

Październik zapowiada się bardzo literacko. Zaczynamy już 1.10.  Międzynarodowym Festiwalem Opowiadania. To jubileuszowa, dziesiąta edycja, aż mi się wierzyć nie chce, że cała dekadę biorę udział w tym wydarzeniu. A będzie się działo.


Wśród zaproszonych gości znaleźli się twórcy z Polski, m.in.: Andrzej Stasiuk, Krzysztof Varga, Grażyna Plebanek, Inga Iwasiów, Marek Bieńczyk, Janusz Rudnicki, Andrzej Sosnowski, Dorota Masłowska czy Wioletta Grzegorzewska



Nie zabraknie pisarzy z zagranicy – po raz pierwszy festiwal odwiedzi autorka z Korei Południowej, poetka i prozaiczka Han Kang, z Kraju Basków przyjedzie Iban Zaldua, a wielbiciele prozy irlandzkiej wysłuchają Philipa Ó Ceallaigha. Czytać będą również pisarze z Norwegii, Islandii oraz Liechtensteinu.
Przedstawiciele projektu „Czeskie morze” ze stowarzyszenia „Moře Klidu” opowiedzą o próbie stworzenia morza w Czechach. Justyna Czechowska przybliży mniej znaną, „dorosłą” twórczość Tove Jansson, a Szymon Kloska wraz z Martą Jordan i Krzysztofem Vargą zastanowią się nad opowiadaniami Julio Cortázara. 

W ramach projektu „Transgresje – międzynarodowa wymiana narracji” odbędzie się panel dyskusyjny, podczas którego Adriana Prodeus, Anna Herbut, Agnieszka Drotkiewicz, Katarzyna Roj i Agnieszka Wolny-Hamkało porozmawiają o prywatnych oraz publicznych transgresjach artystów i przekroczeniach w sztuce.

Szczególnie rozbudowany jest w tym roku przegląd filmowy towarzyszący festiwalowi. Na unikalne wydarzenie zapowiada się pierwsza polska projekcja kinowa filmów fabularnych wyreżyserowanych przez Sławomira Mrożka. W programie znalazły się także interpretacje dzieł Vladimira Nabokova, Fiodora Dostojewskiego czy Zofii Nałkowskiej. W dyskusjach towarzyszących pokazom dominować będzie refleksja o sobowtórach, interpretacjach i różnicach powstających na styku literatury i filmu.
Adriana Prodeus, kuratorka przeglądu filmowego MFO, zapraszając na przegląd, stwierdza: Tyle lat minęło od czasów Arystotelesa i wciąż nie wiadomo, czy literatura piękna sprzedaje cios dokumentom, oddając im patent na prawdę. Dublerka, klonerka lub zwykły plagiat – czym tym razem wykażą się nasze sobowtóry, zobaczymy.
Wyświetlone zostaną m.in. filmy „Opowiadanie” Todda Solondza i „Sobowtór” Richarda Ayoadego. W niedzielę najmłodsi obejrzą „Wiedźmy” Nicolasa Roega.

Warto zwrócić uwagę na towarzyszące 10. MFO koncerty. W sobotę o godz. 21:00 zagra grupa Mister D., o której Bartosz Sadulski pisze: „Mister D. to wywar z klapek Kubota, kiełbasy z majonezem, Żabki i Biedronki, między półkami której Masłowska czuje się swobodniej niż w antykwariacie ze zmurszałą prozą”. Dzień później usłyszymy „Nowe opowieści hiszpańskie” – projekt wybitnego jazzmana Marcina Olesia łączący muzykę i mikroprezentacje nowej prozy hiszpańskiej przetłumaczone i wykonywane przez Martę Eloy Cichocką.
 
Wstęp na prezentacje literackie, dyskusje i spotkania autorskie jest bezpłatny. Szczegółowy program oraz informacje dotyczące wejściówek oraz biletów na filmy i koncerty na stronie MFO.

czwartek, 18 września 2014

Spotkanie z Piotrem Adamczykiem

25 września o godzinie 18:00 w Empiku w Renomie przy ul. Świdnickiej 40 we Wrocławiu będzie okazja do spędzenia wieczoru w towarzystwie Piotra Adamczyka. Spotkanie ma związek z nowa powieścią pt. "Dom tęsknot", która ma premierę 12 września.

Z informacji prasowej:
  „Dom tęsknot” to urzekająca opowieść o miłości osadzona w rzeczywistości powojennego Wrocławia.  Głównymi bohaterami są nowi lokatorzy poniemieckiej kamienicy – Piotr (syn polskiego repatrianta i Niemki, która postanowiła pozostać we Wrocławiu) oraz Laura (córka repatriantów). Dzieli ich wszystko – nienawiść rodziców, historia, pochodzenie. Ściana, po dwóch stronach której śpią, dzieli najmniej. To tylko sześć centymetrów cegły. Z czasem uczą się przez ścianę widzieć, czuć, wsłuchiwać w swoje oddechy. Mur znika i nie ma go aż do świtu.
Opowieść o dojrzewaniu Piotra i jego wielkiej miłości nanizana jest na historię miasta, nie bez powodu określanego przez Normana Daviesa mikrokosmosem Środkowej Europy.
Pozostali bohaterowie książki, mieszkańcy kamienicy, tworzą niezwykłą panoramę typów charakterystycznych dla powojennego Wrocławia. Wszyscy oni – niemieckie zakonnice, szabrownicy, przodownicy pracy i komunistyczni aparatczykowie – trafili do domu, który należał przed wojną do rodziny Gustava Freytaga, jednego z klasyków niemieckiej literatury. Tuż przed wojną głównym lokatorem domu był wysoki rangą oficer Abwehry, związany z owianym tajemnicą stowarzyszeniem Ahnenerbe. Z rozkazu Himmlera zajmowało się ono m.in. grabieżą dzieł sztuki oraz poszukiwaniem mitycznych relikwii: kielicha Lutra, świętego Graala czy Włóczni Przeznaczenia. Na trop ukrytych przez oficera wskazówek dotyczących miejsca ukrycia kielicha Lutra wpadają powojenni lokatorzy domu. Rozpoczynają własne śledztwo. Dokąd ich doprowadzi?
          Uwagę zwraca świetny język, lekkość pióra i niezwykłe poczucie humoru autora a także ciepły i dojrzały ton jego prozy, porównywalnej do pisarstwa Pawła Huellego i Brunona Schulza.



niedziela, 14 września 2014

Katarzyna Majgier "Stuletnia Gospoda"




Autorka: Katarzyna Majgier
Tytuł: Stuletnia Gospoda
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2014





Stuletnia Gospoda tak naprawdę nie jest typową gospodą, gdzie goście mogliby wynająć pokój podczas długiej podróży, a przy okazji zjeść dobry posiłek. Stojąca na trasie Kraków-Zakopane knajpka nie ma stu lat, bo ma ich znacznie więcej, być może nawet i ze trzy wieki już zaprasza w swe progi, jak to przekonuje dziadek Łukasz- jeden z bohaterów, który wychował się w tym magicznym miejscu. Nam czytelnikom dane jest poznać jedynie powojenne losy gospody i ludzi z nią związanych, gdy to po robotach w Reichu wracają w rodzinne strony służący, zakładają rodziny i kontynuują przedwojenną tradycję. Stuletnia Gospoda znów kusi zapachami kapusty, pierogów, cebuli i innych aromatycznych i sycących potraw charakterystycznych dla polskiej kuchni.

Katarzyna Majgier nazywa swoją książkę powieścią dla kucharek, ale to chyba tylko z przekory, bo z czymże nam się taka „szufladka gatunkowa" kojarzy? Z babskim czytadłem, bez ambicji, takim, przy którym nie trzeba szczególnie wysilać szarych komórek, bo w przerwie między jednym rozdziałem a drugim trzeba obrać ziemniaki, ugotować zupę, jak starczy czasu to i jeszcze ciasto zagnieść. Najważniejsze, by fabuła dotyczyła zwykłych spraw, najlepiej jakby pojawił się jakiś romans, a postaci nie byłyby zbyt skomplikowane, bo wtedy łatwiej się z nimi identyfikować. Otóż, „Stuletnia Gospoda" taka nie jest. Na pewno nie jest romansidłem dla mało wymagających gospodyń domowych, jest za to dobrze napisaną sagą rodzinną z elementami gawędy, która czasami z rzeczywistości zabiera nas w nieco baśniowe rejony oraz książką z modnego ostatnio gatunku „food fiction", który powoli zaczyna rozwijać się w Polsce.

Historia ukazana przez Katarzynę Majgier skupia się na losach bohaterów od pokoleń związanych ze Stuletnią Gospodą. Siła i urok tej powieści nie tkwi w prostych przepisach tradycyjnej kuchni polskiej i włoskiej rozpoczynających każdy rozdział, ale w sylwetkach bohaterów. Jest ich wielu w powieści ,ale każdego zapamiętujemy, każdy ma jakąś cechę charakterystyczną, która budzi naszą sympatię lub antypatię.

Główny wątek zawiązuje się wokół Jagody i Michała, najmłodszych z pokolenia właścicieli. Znają się od dziecka i wiadomo było, że się pobiorą i przejmą interes. Jednak Jagodę gnało do Krakowa, do artystów, sama wykazuje się malarskim talentem. Michał natomiast już chłopięciem będąc, przejawiał talent do interesów, mocno stąpał po ziemi. Różnili się charakterami, ale poddali się losowi. Przynajmniej do pewnego momentu.

Obserwujemy zatem tych młodych i widzimy, jak przez lata dorastają i pod wpływem różnych zdarzeń kształtują się ich charaktery, jak dojrzewają do pewnych decyzji, zapętlają się w historii i próbują wyrwać z góry zapisanych dla nich scenariuszy życiowych. Jest tu i romans i depresja i gonitwa za marzeniami i walka i poczucie porażki-cała plejada emocji i życiowych rozterek. Majgier udowadnia, że codzienność składa się z sukcesów i porażek, że każdy z nas ma marzenia i w pewien sposób jest naznaczony rodzinnymi oczekiwaniami, jedni się im poddają, inni próbują się z nich wyrwać z różnym skutkiem.

Siłą tej powieści są postaci. Mamy tu Lucka, dwumetrowego niemowę o posturze drwala, który odkrywa w sobie zamiłowanie do malowania i to staje się jego sposobem na komunikowanie ze światem. Lucek jednak widzi to czego nie widzą inni, a jego obrazy przepełnione są postaciami nocnic, strzyg i innych postaci personifikujących Zło. 
Czesiek jest bratem Lucka, to typowy karierowicz i cwaniaczek, który wie jak się w życiu ustawić. Ich siostra, Bożenka, to natomiast prosta kobieta, pedantka, która nie wypuszcza ścierki z rąk. Nie może pogodzić się, że jej córka Jagoda jest taka pyskata i ma własne zdanie.
Niezwykle ciepłe i urocze są bohaterki z najstarszego pokolenia- babcia Alinka, która żyje życiem serialowych postaci i pewnego dnia zaczyna wpływać na ich losy oraz babcia Hania żyjąca w świecie zapachów i smaków, dobrze rozumiejąca tajemnicze obrazy Lucka, nieco zabobonna. Wszystkie te kobiety łączy jedno- talent kulinarny.


Powieść dla kucharek? Być może, ale dla tych ambitniejszych, które lubią odkrywać nowe smaki i nie dają się wepchnąć w żadne schematy.

środa, 10 września 2014

Bajka dźwiękami pisana

Nowy klip Miąższu, bajka o miłości i granicach. Piętkne to i takie liryczne.

Tylko 10?







Na fb od jakiegoś czasu rozwija sie łańcuszek dotyczący dziesięciu książek, które nas ukształtowały albo szczególnie zapadły nam w pamięć. Chodzi o to, by długo się nie zastanawiać, tylko spisać pierwsze skojarzenia, więc długo się nie zastanawiałam i oto efekt:




1. Witold Gombrowicz „Ferdydurke"
2. Witold Gombrowicz „Dzienniki"
3. Magdalena Tulli „Tryby"
4. Magdalena Makarowska „Jedz pysznie, chudnij cudnie"
5. Wiersze Szymborskiej (ciężko powiedzieć który tomik)
6. Wiersze ks. Jana Twardowskiego (j.w.)
7. Mario Vargas Llosa „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki"
8. Wojciech Tochman „Dzisiaj narysujemy śmierć"
9. Mariusz Szczygieł - wszystko co czeskie
10. Julio Cortázar „Gra w klasy"

Tylko dziesięć, a gdzie jeszcze miejsce dla Ryszarda Kapuścińskiego, Mariusza Sieniewicza, Sosnowskiego, Manueli Gretkowskiej, Virginii Woolf, Doroty Terakowskiej, A.A. Milne'a, Elif Shafak, Bohumila Hrabala i wielu innych? A jak tam z Waszymi typami?

niedziela, 7 września 2014

Finałowa siódemka Nike



Znamy już finałową siódemkę Literackiej Nagrody Nike:
1. Ignacy Karpowicz, Ości, Wydawnictwo Literackie
2. Jerzy Pilch, Wiele demonów, Wielka Litera
3. Brygida Helbig, Niebko, W.A.B.
4. Marcin Świetlicki, Jeden, EMG
5. Patrycja Pustkowiak, Nocne zwierzęta, W.A.B.
6. Karol Modzelewski, Zajedźmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdzca,Iskry
7. Szymon Słomczyński, Nadziedża,Biuro Literackie


Odpadł Szczerek i Rejmer, za których trzymałabym kciuki, ale ostał się mój ukochany Karpowicz, więc 5 października będę mu mocno kibicować.